Autor: Jerzy Kowalski

Trafiłeś na nasz blog w poszukiwaniu informacji na temat Marketingu Szeptanego? A może tak naprawdę interesuje cię Amplifying, pozytywne opiniowanie, albo spam na forach internetowych?

 

Dlaczego w ogóle poruszam ten temat?

Prowadząc rozmowy z klientami, dyskusje na forach internetowych czy portalach społecznościowych, wielokrotnie spotkałem się z sytuacją mylenia lub utożsamiania nazwy „marketing szeptany” z innymi różnego typu działaniami. Działaniami, które często z prawdziwym marketingiem szeptanym mają wspólnego niewiele (amplifying), lub wcale (spam na forach internetowych).

O Powszechności tego zjawiska może świadczyć fakt, iż w przypadku ok. 7 na 10 wysyłanych nam zapytań ofertowych, dotyczących marketingu szeptanego, składająca zapytanie osoba, ma w rzeczywistości na myśli inną formę promocji. Wiele razy spotkałem się z osobami z „branży”, które w sposób nieadekwatny używały tego określenia, a także z firmami, które pod szyldem „szeptanki” oferowały zwykły spam. Wydaje mi się, że błędy tego typu, wynikają często z potrzeby dostosowania się do potocznego znaczenia tego terminu, ze zwykłej niewiedzy, lub po prostu z chęci naciągnięcia nieświadomego klienta.

Wszystkie te nieporozumienia związane z definicją marketingu szeptanego, wpływają negatywnie na sytuację na rynku usług tego typu. Otóż wielu klientów, nie do końca odnajdujących się w gąszczu terminologii marketingowej, przeciera ze zdumienia oczy, widząc drastyczne rozbieżności w zaproponowanej im przez różne firmy wycenie. Wycenie, która w mniemaniu składającej zapytanie osoby, dotyczy przecież tych samych działań. Obie bowiem firmy, proponując swoje usługi posługują się terminem „marketing szeptany”.

Oto dwa przykłady, które znalazłem w sieci:

„Marketing Szeptany: Pisanie postów na forach internetowych” koszt: 0,49 zł za post/temat”

z

-„Marketing Szeptany; Viral marketing”,  koszt: 5 000 zł za całościowe przeprowadzeniem kampanii”. 

Do tego osoby, które mogą być dla wielu autorytetem w dziedzinie marketingu, wypowiadając się negatywnie o „marketingu szeptanym”, ma tak na prawdę na myśli spam na forach internetowych. W związku z tym niezorientowana w temacie osoba, może zostać wprowadzona w błąd. W konsekwencji kształtować się będzie u niej, błędne mniemanie o tego typu sprawach.

W związku z powyższym, w kilku kolejnych wpisach, w prosty i przejrzysty sposób postaram się wytłumaczyć różnicę między marketingiem szeptanym, amplifyingiem, a spamem. Mam nadzieję, że dzięki mojemu wpisowi, przeciętny Kowalski, lepiej zrozumie niuanse, tej powszechnie niewłaściwie używanej terminologii.

Poniżej część pierwsza czyli:

 

Marketing Szeptany

Wyjaśnijmy to sobie raz na zawsze, prawdziwy Marketing Szeptany (ang. whisper marketing, lub WOMMword of mouth marketing) nie ma wiele wspólnego z umieszczaniem płatnych wpisów, czy nieprawdziwych recenzji produktu na forach internetowych. Co prawda zdarza się, że w konsekwencji dobrze przeprowadzonej akcji tego typu pojawiają się dyskusje na forach, ale są one spontaniczne a autorzy kampanii nie powinni ingerować w jej przebieg.

Marketing Szeptany

Marketing Szeptany (ang. whisper marketing, lub WOMM – word of mouth marketing)

 

Czym więc jest Marketing Szeptany?

Są to wszelkiego rodzaju działania marketingowe, których celem jest dotarcie z pożądanym przekazem do odbiorcy, za pośrednictwem bezpośredniej i spontanicznej informacji. Firmy które chcą promować się w ten sposób, dają więc ludziom powody do rozmawiania o marce, (np. poprzez opublikowanie ciekawego filmu, kontrowersyjnego tekstu, zabawnej grafiki, newsa czy plotki) a następnie ułatwiają im nawiązania takiej konwersacji. Mark Hughes, dyrektor zarządzający amerykańskiej firmy konsultingowej Buzzmarketing, Marketing Szeptany opisuje w ten sposób: „Bajecznie skuteczny marketing bez dużego budżetu, możliwy dzięki pomysłowości i wiedzy o tym, jak działają massmedia.”   

Pożądane jest aby w przypadku Marketingu Szeptanego, informacje były rozpowszechniane na zasadzie wirusa. tj. aby osoba która zapozna się z przygotowanym przez firmę przekazem, rozpowszechniała go dalej wśród swoich bliskich. Taki „wirus” może być przekazywany dalej za pośrednictwem komunikatu ustnego, ale także portali społecznościowych, grup dyskusyjnych, blogów oraz for internetowych. A ponieważ ludzie są bardziej skłonni wierzyć informacją oraz opiniom, otrzymanym od swoich znajomych (niż np. reklamom telewizyjnym), taka forma przekazu cechuje się dużą wiarygodnością, co bezpośrednio przekłada się na skuteczność takich działań.

 

Przykład Marketingu Szeptanego

Doskonałym przykładem na działania szeptane, który w ostatnim czasie zaistniał się w sieci, jest akcja marki BIC (producenta m.in. popularnych długopisów). Firma ta po otrzymaniu (rzekomego) zażalenia na ich produkt, odesłała niezadowolonemu klientowi kilka nowych długopisów, wraz z odpowiedzią:

BIC womm

Odpowiedź firmy BIC na zażalenie klienta

W wolnym tłumaczeniu (za wykop.pl):

„Dziękujemy za Pana list dotyczący zepsutego długopisu BIC. Produkujemy 1.7 miliarda długopisów BIC rocznie, więc nie jesteśmy w stanie przetestować ich wszystkich.
Po rozmowie z naszymi inżynierami, nie jesteśmy w stanie zrozumieć dlaczego jeden z zakupionych przez pana długopisów BIC ‚rysował cały czas wielkie ch*%e’. Nigdy wcześniej nie słyszeliśmy o takim przypadku i nie byliśmy w stanie odtworzyć tej anomalii, więc doszliśmy do wniosku, że pana długopis był tymczasowo nawiedziony i zostawiliśmy go w okolicznym kościele na egzorcyzm.
Mamy tylko nadzieję, że nie zostanie pomylony z długopisami używanymi do podpisywania dokumentów małżeńskich.
Jest nam przykro słyszeć, że nasz długopis zrujnował kartkę urodzinową pana babci i że musi pan teraz podpisywać zakupy na kartę ‚rysując ogromne fallusy’. Na szczęście karty z chipami i kodami pin są coraz popularniejsze w UK.
W ramach przeprosin, załączamy pięć długopisów BIC do użytku własnego. Osobiście przetestowałem każdy z nich, czy nie rysują czasami przypadkowych genitaliów i wydaje się, że są okej.
Tak, zatyczki od długopisów są naprawdę dobre do dłubania w uszach, a dmuchanie przez otwory w nich jest doskonałym sposobem na denerwowanie innych. Nie, nie otrzymaliśmy jeszcze żadnych zgłoszeń, jakoby nasze jednorazowe żyletki BIC wydrapywały penisy w przedmiotach.

Zdjęcia przesłanej odpowiedzi, w błyskawicznym tempie zostały za pośrednictwem Internetu, rozpowszechnione po całym świecie. A pomimo niezbyt „grzecznej” treści listu, reakcja społeczności była jak najbardziej pozytywna i przychylna marce.

karga: Chętnie bym przeczytał oryginalną reklamację wysłaną do BIC’a 😉 Fajne podejście do klienta. Mogli olać głupi żart, a jednak ktoś znalazł czas i chęć by odpisać humorystycznie 🙂

stahkh 1: To się nazywa mieć klasę.

JURCZ91 : Najlepsze długopisy. Nic więcej nie trzeba dodawać.

To czy przedstawiona powyżej sytuacja miała rzeczywiście miejsce jest sprawą drugorzędną, równie dobrze mogła być to celowa mistyfikacja firmy (!) lub niezwiązanej z marką osoby postronnej. Istotne jest to, że dzięki prostej acz pomysłowej publikacji, firma trafiła na usta wielu internautów, zyskała rozgłos oraz pożądany wizerunek w swej grupie docelowej. Również koszty takiej akcji były zapewne minimalne, a o sukcesie zadecydował tu przede wszystkim ciekawy i nietuzinkowy pomysł.

W kolejnym wpisie, postaram się wyjaśnić o czym jest tzw. Amplifying, który często pochopnie identyfikowany jest z Marketingiem Szeptanym.